| Statut | Historia | Informacje | Odznaki | PTT Nowy Sącz | Bezpieczeństwo | GOPR | Kontakt | Księga Gości |
|
RELACJE
Ryszard Eustazy Patyk VI Zimowa Wyprawa w Bieszczady 18-20 stycznia 2008 W zimowy piątek 18 stycznia o godzinie 17:00 jest już ciemno, mimo że dnia podobno przybywa. W autokarze prawie komplet, zostały tylko miejsca
dla wsiadających po drodze do Bieszczad. Mimo marnej pogody oraz
prognoz na najbliższe dni jest wesoło. W większości wszyscy się
znają, jak nie z poprzedniej wyprawy to z cotygodniowych wycieczek
organizowanych przez PTT. Kolejni uczestnicy dosiadają w Grybowie,
Gorlicach i Nowym Żmigrodzie. Kiedy Adam (współprzewodnik) i Terenia
sprawdzają listę i inkasują ostatnie należności, autokar (a zwłaszcza
jego tył) żyje już własnym życiem. Pewną próbą „scalenia” autokarowej
społeczności była próba chóralnego odśpiewania Va pensiero z
opery G. Verdiego Nabucco. Ludność walczyła z załączonym włoskim
tekstem oraz odtwarzaną z
głośników arią ale do doskonałości nieco brakowało. Doszlifujemy przy
okazji.Do Wetliny zajeżdżamy ok. 21:00 witani w Domu Wycieczkowym PTTK przez miłych gospodarzy i niebawem wszyscy są zakwaterowani. Rozpoczynają się „zajęcia w podgrupach”, które kończą pracowity piątek. Jutro pierwszy dzień wycieczkowy. W sobotę 19 stycznia rano pogoda niezbyt zachęca do wyjścia w góry. Jednak o godzinie 9:00, znakomita większość uczestników, nie bacząc na „zespół dnia drugiego” melduje się w autokarze, którym Jurek podwozi nas do Kalnicy, do miejsca gdzie czerwony szlak główny beskidzki przekracza Wetlinkę i prowadzi wzdłuż drogi. Naszym celem jest przejście Połoniny Wetlińskiej od rzeki Wetlinki poprzez Smerek aż do schroniska „Chatka Puchatka” i zejście do Przełęczy Wyżniej. Pomimo mgły , błota i podmuchów wiatru grupa, żwawo pomyka krętą ścieżką w kierunku Smereka.
Wejście do Bieszczadzkiego Parku Narodowego znajduje się na wysokości
ok. 930 mnpm i tu już regularnie zalega śnieg. W miarę zdobywania
wysokości wiatr nasila się a mgłą gęstnieje. Kiedy wychodzimy z lasu w
rejon kopuły szczytowej Smereka wieje już potężnie a we mgle ledwie
wyraźnie widać ślad ścieżki. Na samym szczycie (1223) przy krzyżu
trudno jest ustać. Huraganowy wiatr „bombarduje” nas drobinkami
zlodowaciałego śniegu a widoczność sięga ledwie kilku metrów. Po konsultacji z współprowadzącym Adasiem decyduję o zejściu ze Smereka na Przełęcz im. Orłowicza a stamtąd do Wetliny. Kontynuowanie przejścia połoniny byłoby pozbawione sensu a mogłoby być wręcz niebezpieczne. Po zejściu z połoniny w las wiatr uspokaja się, mgła rzednie a przy Wetlinie pojawia się drobny deszcz. Po wizycie w miejscowej restauracji i dokonaniu zakupów wracamy do naszej bazy w Domu Wycieczkowym PTT. Jutro niedziela i planowane jest wejście na Tarnicę. Niedziela nie powitała nas słońcem tylko niewielkim wiatrem i silnym zachmurzeniem. O godzinie 9:00 ewakuujemy się z Domu Wycieczkowego – wracamy
inną drogą dlatego pakujemy cały dobytek do autokaru. Jedziemy z
Wetliny wzdłuż połonin pętlą bieszczadzką do Ustrzyk Górnych (tu
zostaje kilkunastu uczestników „oberżyświatów”) a pozostali jadą do
Wołosatego. Stąd mozolnie, po mokrym śniegu, podchodzimy lasem do
kopuły szczytowej Tarnicy i jej siodła. Na siodle panuje gęsta mgła z
dość silnym wiatrem. Oblodzony kierunkowskaz wskazuje kierunek na
szczyt, na który wchodzimy wejściem zimowym (latem prowadzi na niego
szlak żółty). Sam krzyż na szczycie Tarnicy (1346) jest pięknie i
fantazyjnie oblodzony przez szalejące wiatry. Robimy pamiątkowe zdjęcia
i ruszamy w dół tą samą drogą, zabierając z siodła tych uczestników,
którzy zrezygnowali z wyjścia na szczyt.Po zejściu do Wołosatego udajemy się do Ustrzyk po „oberżyświatów” a następnie do Ustrzyk Dolnych, gdzie robimy popas. Do Nowego Sącza wracamy przez Lesko, Sanok, Krosno, Jasło, Gorlice i Grybów. W Nowym Sączu jesteśmy około godziny 20:00. W sam raz by rozpakować się i wypocząć. Jutro dzień pracy. Do zobaczenia za rok na VII Wyprawie Zimowej w Bieszczady.
Wszystkich
zainteresowanych umieszczeniem tu relacji z wycieczek PTT prosimy o
kontakt z webmasterem
|